Menu

Świat Koszykówki

PSL#18

felietony_nba

PSL18

Razem z Karolem ŚliwąPrzemkiem Kujawińskim rozmawiamy o Warriors, Jamesie i kilku aktualnościach z NBA i nie tylko.

Timeline PSL#18:

6:00 - Wartość pierścieni Warriors

30:49 - Co z Jamesem?

46:10 - Newsy

1:12:33 - Mundial

1:26:33 - Alco Cup 11

 

Podcast Specjalny dostępny na:
▶ Facebook: https://www.facebook.com/podcastspecjalny/
▶ iTunes(♫): http://apple.co/2hxZdTT
▶ Podcast (♫ mp3♫): http://www.podcastgarden.com/podcast/specjalny

PSL#17

felietony_nba

PSL17

Karol Śliwa, Kosma Zatorski i ja rozmawiamy o Finałach NBA, podsumowujemy sezon 2017/18 w PLK. Rozmawiamy też o Free Agency i zamknięciu zapinamypasy.pl.

Timeline PSL#17:

3:50 - Finały NBA 2018

22:55 - "newsiki"

29:45 - FA 2018 (TOP10 FA)

1:08:05 - zapinamypasy.pl HOT TAKE

1:28:20 - podsumowanie sezonu 2017/18 w PLK

1:45:25 - pytania od słuchaczy

2:07:55 - ogłoszenia parafialne

Podcast Specjalny dostępny na:
▶ Facebook: https://www.facebook.com/podcastspecjalny/
▶ iTunes(♫): http://apple.co/2hxZdTT
▶ Podcast (♫ mp3♫): http://www.podcastgarden.com/podcast/specjalny

[Finały 2018 GM4] Dwa końce

felietony_nba

KDTitle2018

*** Finały 2018 GM1 *** Finały 2018 GM2 *** Finały 2017 GM3 ***

W zwieńczeniu sezonu 2018/19 mamy „dwa końce”. „Koniec” dla Warriors oznacza przemknięcie przez Finały niemalże z prędkością światłą. Dla Cavs koniec jest dużo bardziej bolesny. W zasadzie będzie bolesny, bo nie powinno być dyskusji na temat „Co zmienić, żeby za rok się odgryźć”. Tematem dyskusji organizacji ze stanu Ohio będzie „Co zrobić, żeby po odejściu Jamesa szybko wrócić do grona pretendentów o tytuł”.

Mecz numer cztery nie miał większej historii. Cavaliers robili, co mogli, żeby przed wyjściem na drugą połowę nie stracić przeciwnika z pola widzenia. Warriors natomiast wiedzieli, że muszą w trzeciej kwarcie odlecieć przeciwnikowi i zakończyć serię trzecim sweepem w XXI wieku.

W zasadzie żaden plan nie wypalił. Cavs w pierwszej połowie stracili GSW z pola widzenia. W pierwszej kwarcie jeszcze w jakiś sposób potrafili „kąsać” przeciwnika i małymi seriami starali się walczyć. Nawet ich gra w transition była na poziomie „nie ma się co wstydzić”. Później było gorzej, znacznie gorzej.

Gdyby Cavaliers nie pokusili się o run 14-4 w pierwszych pięciu minutach drugiej ćwiartki GM4, to mecz można byłoby uznać za rozstrzygnięty po pierwszych 24 minutach gry. Sami Warriors liczyli się z dużo większym oporem w tym „meczu prawdy”. Dlatego ta legendarna „trzecia kwarta” nie miała żadnego znaczenia. W zasadzie nic nie miało znaczenia w drugiej połowie, poza symbolicznymi wydarzeniami, jak zejście z boiska LeBrona Jamesa. Jak wspomniałem na Twitterze, to prawdopodobnie był ostatni raz, kiedy LBJ był widziany w Cleveland w roli gospodarza.
Ciężko wysnuć jakiekolwiek wnioski poza tym, że sport jest zwyczajnie niesprawiedliwy. W sumie nikt nie mówił, że taki ma być.

LeBron James z kilkoma urazami gra ponad 40 minut na mecz i notuje, wszystko jedno w jakim wieku, epickie statystyki. Niestety nie wnosi to nic do gry zespołu, który jak powiedział James „po prostu się nie stara” (w co ciężko mi uwierzyć).

Warriors nie grając na pełny gwizdek, a i tak przejechali się po playoffs (z wyjątkiem serii z Rockets), jak Kubica na rozgrzewce w F1. Było widać tylko kurz i dopalające się szczątki przeciwników, w tle rozlegały się krzyki i ostatnie westchnienia ofiar „Wojowników”. Tak właśnie będzie wyglądała liga przez 2-3 kolejne lata. Chyba że…

No właśnie, tutaj można szukać ewentualnej możliwości w detronizacji Warriors w tym, co zrobi w przyszłym sezonie LeBron James. To, że Cavs będą starali się zrobić wszystko by zapewnić „Króla”, że to tylko kwestia zmiany składu. James może mieć po prostu dość i teraz tylko kwestia tego, gdzie powędruje. Kierunków jest bardzo dużo, jednak musi to być zespół, w którym James będzie w stanie próbować odzyskać straconą szansę powiększenia swoje dorobku mistrzowskiego.

Thunder, Rockets, Sixers i inni. Każdy z tych zespołów ubiegający się „o rękę” Jamesa będzie starał się zapewnić sukces i pokonanie Warrios. Tylko czy komuś może się to udać, jeśli Warriors utrzymają ten skład?

To zdaje się podstawowe pytanie w negocjacjach Jamesa….

David Liam Kyle

[Finały 2018 GM3] Kevin "Deja Vu" Durant

felietony_nba

KDGM3F18

*** Finały 2018 GM1 *** Finały 2018 GM2 ***

3-0. Drugi raz w dwóch kolejnych latach Warriors w trzech pierwszych spotkaniach wyrabiają sobie nadwyżkę, której nie przeskoczył jeszcze nikt (drużyny przegrywające 0-3 w PO mają bilans 0-131). Czy jutro będziemy mówić o trzecim w XXI wieku „sweepie” w Finałach NBA? Zarazem drugim w karierze LeBrona Jamesa?

Pierwszy mecz w Ohio miał być zbawieniem. Pierwsza wygrana miała prowadzić do ewentualnego wyrównania serii w drugim meczu. Tak przynajmniej wyglądało to w myślach kibiców Cavs.

I faktycznie w pierwszej połowie wysztko wskazywało, że tak może się stać. Cavaliers po raz kolejny grali agresywnie w obronie uniemożliwiając ruch piłki Warriors. To przełożyło się na wybicie z rytmu Stephena Curry’ego i Klay’a Thompsona, którzy w pierwszej połowie w sumie trafili 3/15 z gry. Curry trafił tylko jeden rzut z gry w pierwszych 24 minutach GM3.

W drugiej połowie nie wydarzyło się nic, w czym nie brał udziału Kevin Durant. To on w trzeciej kwarcie pozwalał Warriors utrzymać prowadzenie (z małą pomocą JaVale’a McGee i Klay’a Thompsona). To ostatecznie on w czwartej kwarcie pokazał gospodarzom, że nie warto cieszyć się słabszymi momentami w grze mistrzów.

Trójka Duranta przy wyniku 103-100 dla GSW, wydarzyła się w zeszłym roku. Podobnie, jak przed rokiem była postawieniem ostatnich poprawek w powieści „Droga do back-2-back”.

43 punkty (15/23 FG, 6/9 3pt), 13 zbiórek, 7 asyst – To linijka Kevina Duranta z meczu numer trzy.

Meczu, o którym nie można powiedzieć zbyt wiele, poza tym, że KD był zbawieniem dla słabiej grających Curry’ego i Thompsona. Spora w tym zasługa pracy, jaką robili Cavs w obronie i poprzeczki, jaką postawili, jeśli chodzi o walkę fizyczną.

To był też jeden z brzydszych, mniej porywających spotkań Finałowych w ostatnich kilku latach. Oczywiście to nie jest największy „lowlight”, jednak każdy, kto oglądał GM3 w całości wie, że kilka momentów drugiej i trzeciej kwarty było gorsze od marcowych zmagań tankujących zespołów. To niestety taka laurka tegorocznych i zeszłorocznych Finałów, które nie trzymają nas w napięciu nawet przez 25% serii.

Mistrz zdaje się już jest znany i czwarte spotkanie powinno być powinnością. Pytanie tylko, kiedy dojdzie do koronacji mistrza anno domini 2018. Czy za blisko 10h?

Clutch Point

[Finały 2018 GM2] Curry is back(?)

felietony_nba

CurryGM2F18

*** Finały 2018 GM1 ***

Warriors są jak Warriors. Stephen Curry wreszcie wrócił. Szał!

Wszystko, co oglądaliśmy do tej pory, było czymś w rodzaju ostatecznej rozgrzewki przed wielkim koncertem. Recital Stephena Curry’ego odbył się podczas GM2. Spontanicznie, bez rozgłosu. Tutaj nie chodzi o jego 9 celnych trójek, tylko ten wszystkim znany dryg do trafiania z pozycji niemożliwych. Seryjnego trafiania…

Może to przez przejście Kevina Duranta, może to przez zwykły efekt „zmęczenia”, ale Stephen Curry od dawna nie przypominał tego samego gracza, który niczym David Blaine czarował wszystkich kibiców koszykówki. Niezależnie od tego, czy lubi się Warriors, Curry’ego lub same rzuty z dalekiego dystansu jedno trzeba oddać gwieździe GSW. Potrafił zaczarować każdego rzutami z 9-10 metra jakby to były zwykle rzuty z półdystansu.

Po przejściu KD do Warriors gdzieś to znikło. Nie wolno za to nikogo obwiniać. Durant, Thompson, Curry – tego typu talenty ofensywne powinny znajdować się w trzech ekipach, bo w jednej bardzo trudno osiągnąć optymalny szczyt formy każdego z nich.
W drugim meczu tegorocznych Finałów nie widzieliśmy tego, co mogło brakować w grze Curry’ego. Bezczelność w podejmowaniu decyzji rzutowych, które nieważne na jak głupie by nie wyglądały, to zaskakują każdego konesera (nie tylko nowoczesnego) basketu. Podczas GM2 meczu pisałem na Twitterze, że dwutakt Curry’ego powinien być w programie lekcji wychowania fizycznego w każdej polskiej szkole. W zasadzie w każdej szkole…

Delikatnie mówiąc, nie jestem największym fanem Stephena Curry’ego. W dalszym ciągu staram się nie dopuszczać do myśli, że tak wygląda dzisiejsza koszykówka. Jest coraz ciężej to akceptować, lecz mimo wszystko trudno nie podziwiać takich wyczynów.

2/5 (40%) w rzutach z odległości pomiędzy 6-7,3 m i 6/10 (60%) z odl. 7.6-8.8 m.

tenor

Jeśli chodzi Cavaliers, to kiedy zobaczyłem rozkładającego ręce Jamesa w końcówce pierwszej kwarty, to wiedziałem już wszystko. Warriors zgotowali im niezłą przejażdżkę, kiedy zamiast Looneya w wyjściowym składzie pojawił się JaVale McGee. McGee w pierwszym kilku minutach zaskakiwał obronę Cavs, pokazując małe przedstawienie tego, jak działał Clint Capela w WCF.

Użyłem słowa przejażdżka, bo w pierwszej kwarcie Warriors głównie atakowali „paint” zdobywając tam większość swoich punktów w tym fragmencie gry. Lue w drugiej kwarcie starał się zareagować, by sprawniej bronić obręcz. To zaowocowało początkiem bombardowania. Co gorsze bez żadnej obrony „przeciwlotniczej”. Cavaliers 9/27 „zza łuku, sam Curry w tym spotkaniu 9/17. To chyba wszystko, jeśli chodzi o ofensywę Cavs.

Oczywiście znaczna w tym zasługa defensywy Warriors i tego, że przy bliskim kryciu gospodarze po prostu trafiali. Jednak po raz kolejny martwi fakt, że Cavaliers nie trafiali z czystych pozycji. NBA Stats pokazuje, że w rzutach Open Cavs trafili tylko 28% rzutów z gry. 7/25, z czego 3/12 za trzy! Tylko 4 z 11 rzutów z czystej pozycji w drugiej połowie GM2…

Jak powiedział LeBron James po meczu otwarcia Finałów 2018, każdy następny mecz to nowa historia. Powrót do Ohio będzie kluczowym momentem tej serii. Jeśli gospodarze wygrają przynajmniej jedno spotkanie, to będziemy mogli mówić o tym „Czy LeBron James doprowadzi do sześciu spotkań”. Jeśli nie to będziemy szukać podobieństw do zeszłorocznego Finału. Może nawet będziemy mówić o tym, który był bardziej „bez jajeczny”.

PS. Nie będę nic mówił na temat pracy sędziów. Zwłaszcza tej na niekorzyść Cavs. Było trafiać z czystych pozycji niż szukać winnego w kilku posiadaniach.

Bleacher Report

© Świat Koszykówki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci